Nie brzmi to tak jak w oryginale, niestety - więc zajrzyj do oryginału!
- Nie masz nic innego do roboty niż zadawanie tych pytań? - spytała ciocia Pol.
- Właściwie nie - odparł Garion i natychmiast zrozumiał, że popełnił błąd.

B1: 7
- Azaliż świadom jesteś, Belgaracie, naszego nieszczęścia? Zaiste, w trudnej chwili zwracamy się do ciebie po radę.
- Cho-Hagu - zirytował się Wilk. - Mówisz jakbyś czytał marny arendzki epos. Czy te zaisty i azaliże są naprawdę konieczne?
Cho-Hag spojrzał z zakłopotaniem na Anhega.
- Moja wina, Belgaracie - wyjaśnił z żalem Anheg. - Wyznaczyłem skrybów, by zapisali przebieg naszego spotkania. Cho-Hag przemawiał do historii, nie tylko do ciebie. - Korona króla zsunęła się trochę i zawisła niebezpiecznie nad uchem.
- Historia jest bardzo tolerancyjna, Anhegu - odparł Wilk. - Nie musisz wywierać na niej wrażenia. I tak zapomni większą część tego, co mówimy.

B1: 13
Cenię dobry posiłek, choć wolę z nim wcześniej nie walczyć.

Król Rhodar o polowaniu na dziki
B1: 15
- Widziałeś mojego dzika, panie Wilku? - spytał z dumą Garion.
- Piękne zwierzę - przyznał Wilk, choć bez szczególnego entuzjazmu. Ale czy nikt ci nie powiedział, że zwyczaj każe schodzić dzikowi z drogi, kiedy już nabije się go na włócznię?
- Szczerze mówiąc, nie pomyślałem o tym - wyznał chłopiec. - Ale czy nie byłoby to... no... tchórzostwem?
- Czy aż tak ci zależy na tym, co o tobie pomyśli świnia?
- Właściwie... - Garion zawahał się. - Chyba nie.
- Rozwijasz w sobie brak rozsądku zadziwiający u kogoś tak młodego wiekiem - zauważył Wilk. - Zwykle całe lata trwa osiągnięcie etapu, na jaki ty wkroczyłeś w ciągu jednej nocy.

B1: 16
- A teraz, co chciałbyś na kolację?
- Nie jestem głodny.
- Naprawdę? Więc musisz wypić coś na wzmocnienie. Zaraz przygotuję.
- Chyba zmieniłem zdanie - zawołał szybko Garion.
- Właśnie myślałam, że zmienisz - stwierdziła ciocia Pol.

B1: 16
- Powiedz mi, panie - odezwała się znowu Polgara - czy przypadkiem nie masz w swym domu wanny?
- Kąpiel zimą jest niebezpieczna, lady Polgaro - ostrzegł ją hrabia.
- Panie - odparła z powagą. - Kąpałam się zimą i latem przez więcej lat niż potrafisz sobie wyobrazić.
- Niech się kąpie, Reldegenie - wtrącił pan Wilk. - Jej usposobienie pogarsza się w szybkim tempie, kiedy uważa, że jest brudna.
- Tobie również kąpiel by nie zaszkodziła, stary Wilku - odparowała kwaśno ciocia Pol. - Zaczynasz być mocno wyczuwalny, zwłaszcza po zawietrznej.
Pan Wilk wyglądał na lekko urażonego.

B2: 3
Taur Urgas wysłał żołnierzy, żeby mnie aresztować. Nie miałem na to szczególnej ochoty, więc trochę pokłóciłem się z żołnierzami. Kilku z nich umarło podczas dyskusji, co przecież zdarza się od czasu do czasu. Niestety, jedną z ofiar był najstarszy syn Taura Urgasa. Król Murgów uznał to za osobistą zniewagę. Niekiedy bywa wyjątkowo ograniczony.

Silk o powodach nienawiści Taura Urgasa
B3: 22
Pod koniec pierwszej godziny Garion stwierdził, że coraz łatwiej mu utrzymywać w myślach obraz. Nie musiał już koncentrować na nim całej uwagi. Po dwóch godzinach wysiłek już go tylko nużył. Walcząc z nudą, Garion pomyślał o jednym z tych wielkich szkieletów, jakie mijali, kiedy tylko wjechali na pustkowie. Starannie skonstruował wizerunek i umieścił go w podtrzymywanym obrazie. Uznał, że wygląda całkiem nieźle... no i miał się czym zająć.
- Garionie - rzuciła surowo ciocia Pol. - Proszę cię, daruj sobie te urozmaicenia.
- Co?
- Zostań przy piasku. Ten szkielet jest bardzo ładny, ale dziwnie wygląda tylko z jedną stroną.
- Jedną stroną?
- Po mojej stronie obrazu go nie było... tylko u ciebie. Niech będzie jak najprostszy, Garionie. Nie upiększaj.

B3: 24
Mam takie samo prawo publicznego robienia z siebie idiotki jak ktokolwiek inny.

Ce'Nedra
B4: 8
- Czy ktoś wpadł na pomysł, by zabrać coś do picia? - spytał [Silk].
- Po wczorajszym wieczorze powinieneś mieć chyba dosyć - odparł Belgarath.
- To była rozrywka. Teraz potrzebuję lekarstwa.
- Może wody? - zaproponował Garion.
- Nie jestem brudny, Garionie, tylko spragniony.

B4: 20
Kolory rażą w oczy, jest brzydki i w bardzo złym guście. Ale doskonale pasuje do mojej osobowości.

Urgit o pałacu Drojim
M2: 13
- Skąd wezmę żołnierzy, których tak potrzebuję?
- Użyj najemników - zaproponował Silk, nie odwracając się od okna, przy którym stał.
- Co?
- Trzeba poszperać w królewskich szkatułach i wydobyć nieco osławionego czerwonego złota Angaraków. Roześlij wici w królestwach Zachodu, że potrzebujesz dobrych ludzi i że zapłacisz im dobrym złotem. Ochotnicy będą cię oblegać, panie.
- Wolę ludzi, którzy walczą z pobudek patriotycznych albo religijnych - oświadczył król twardo.
Drasanin odwrócił się z wyrazem rozbawienia na twarzy.
- Zauważyłem tę skłonność u wielu władców. Takie rozwiązanie jest mniej uciążliwe dla królewskich skarbców. Lecz proszę mi wierzyć, wasza wysokość, lojalność w stosunku do jakiejś idei może być większa lub mniejsza, natomiast lojalność wobec pieniędzy nigdy się nie zmienia. Dlatego najemnicy są lepszymi wojownikami.
- Jesteś cynikiem - zarzucił mu Urgit.
Silk potrząsnął głową.
- Nie, wasza wysokość. Jestem realistą.

M2: 14
- Wiesz co, dziadku? - rzekł Garion z uśmiechem. - Jesteś oszustem. Udajesz, że jesteś zimny jak lód i twardy jak skała, lecz w głębi duszy żywisz takie same uczucia, jak my wszyscy.
- Proszę cię, Garionie, dajmy już temu pokój.
- Czy przeszkadza ci to, że jesteś człowiekiem?
- No cóż, w zasadzie nie, ale muszę dbać o swoją reputację.

M2: 17
- Jest długa i chuda, wije się i nie ma rąk ani nóg, a do tego jest jadowita. Według powszechnej opinii to żmija.
- Jesteś uprzedzony.

Silk o Zith (i odpowiedź Ce'Nedry)
M4: 13
Silk z lekko uniesionymi brwiami stał w bezpiecznej odległości od Zith i jej potomstwa.
- Moje gratulacje, Zith - powiedział wreszcie do małej, zielonej mamy, po czym spojrzał na pozostałych z surowym wyrazem twarzy. - Wszystko w porządku - dodał - ale jeśli ktoś nazwie je słodkimi maleństwami, zacznę krzyczeć.

M 4: 14
Zwykle gdy potrzebuję łodzi, kradnę ją. Fakt, że będę używał swojej, wydaje mi się w pewnym sensie niemoralny.

Silk
M4: 16
- Kto to jest? - zapytał zdumiony Zakath.
- Moja babcia - odparł Garion. - Żona Belgaratha.
- Nie wiedziałem, że jest żonaty.
- A myślałeś, że skąd się wzięła ciocia Pol?
- Chyba w ogóle o tym nie pomyślalem.

M5: 18

Wersja oryginalna jest zdecydowanie lepsza
"Haven't you anything better to do than ask all these questions?" Aunt Pol asked.
"Not really," Garion said, and then instantly knew that he'd made a mistake.

B1: 7
"Art thou aware, Belgarath, of the misfortune which hath befallen us? We turn to thee for counsel."
"Cho-Hag," Wolf said testily, "you sound like a bad Arendish epic. Is all that theeing and thouing really necessary?"
Cho-Hag looked embarrassed and glanced at King Anheg.
"My fault, Belgarath," Anheg said ruefully. "I set scribes to work to record our meetings. Cho-Hag was speaking to history as well as to you." His crown had slippedd a bit and perched precariously over one ear.
"History's very tolerant, Anheg," Wolf said. "You don't have to try to impress her. She'll forget most of what we say anyway."

B1: 13
I don't mind a good supper, but I'd rather not have to fight with it first.

King Rhodar about boar-hunting
B1: 15
"Have you seen my boar, Mister Wolf?" Garion asked proudly.
"An excellent animal," Wolf said, though without much enthusiasm, "but didn't anyone tell you it's customary to jump out of the way after the boar has been speared?"
"I didn't really think about it," Garion admitted, "but wouldn't that seem - well - cowardly?"
"Were you that concerned about what a pig might think of you?"
"Well," Garion faltered, "not really, I guess."
"You're developing an amazing lack of good sense for one so young," Wolf observed. "It normally takes years to reach the point you seem to have arrived at overnight."

B1: 16
"Now, what would you like for supper?"
"I'm not hungry," Garion said defiantly.
"Really? You probably need a tonic then? I'll fix you one."
"I think I've changed my mind," Garion said quickly.
"I rather thought you might," Aunt Pol said.

B1: 16
"Tell me, my Lord," Aunt Pol said, "do you by chance have a bathtub in your house?"
"Bathing in winter is dangerous, lady Polgara," the count warned her.
"My Lord," she stated gravely, "I've been bathing winter or summer for more years than you could possibly imagine."
"Let her bathe, Reldegen," Mister Wolf urged. "Her temper deteriorates quite noticeably when se thinks she's getting dirty."
"A bath wouldn't hurt you either, Old Wolf," Aunt Pol retorted tartly. "You're starting to get a bit strong from the downwind side."
Mister Wolf looked a bit injured.

B2: 3
I didn't particularly feel like being arrested, so I argued with the soldiers a bit. Several of them died during the argument - those things happen once in a while. Unfortunately, one of the casualties was Taur Urgas' oldest son. The king of the Murgos took it personally. He's very narrow-minded sometimes.

Silk about Taur Urgas' resenment against him
B3: 22
By the end of the first hour Garion found that holding the image in his mind had grown easier. It was no longer necessary to concentrate all his attention on it as it had been at first. By the end of the second hour, it had become no more than tedious. To relieve the boredom of it as they rode through the thickening ashfall, he thought about one of the huge skeletons they had passed when they had first entered the wasteland. Painstakingly he constructed one of them and placed it in the image he was holding. On the whole he thought it looked rather good, and it gave him something to do.
"Garion," Aunt Pol said crisply, "please don't try to be creative."
"What?"
"Just stick to sand. The skeleton's very nice, but it looks a bit peculiar with only one side."
"One side?"
"There wasn't a skeleton on my side of the image - just yours. Keep it simple, Garion. Don't embellish."

B3: 24
I've got as much right to make a fool of myself in public as anyone else.

Ce'Nedra
B4: 8
"Did anybody think to bring something to drink?" he [Silk] asked.
"Didn't you get enough last night?" Belgarath replied.
"That was for entertainment. What I need now is something therapeutic."
"Water?" Garion suggested.
"I'm thirsty, Garion, not dirty."

B4: 20
It's gaudy, ugly and in terribly bad taste. It does, however, suit my personality almost perfectly.

Urgit about the Drojim Palace
M2: 13
"Where am I going to get the troops I need?"
"Hire mercenaries," Silk suggested without turning from the window where he stood.
"What?"
"Dip into the royal vaults and bring out some of the fabled red gold of Angarak. Send word into the Kingdoms of the West that you need good men and that you're willing to pay them good gold. You'll be swamped with volunteers."
"I prefer men who fight for patriotism - or religion," Urgit declared stiffly.
Silk turned with an amused expression. "I've noticed that preference in many kings," he observed. "It doesn't put such a strain on royal treasuries. But believe me, your Majesty, loyalty to an ideal can vary in its intensity, but loyalty to money never changes. That's why mercenaries are better fighters."
"You're a cynic," Urgit accused.
Silk shook his head. "No, your Majesty. I'm a realist."

M2: 14
"You know something, Grandfather?" Garion said with a faint smile. "You're a fraud. You pretend to be as cold as ice and as hard as a rock, but underneath you've got the same emotions as all the rest of us."
"Please, Garion, don't bandy that about too much."
"Does it bother you being human?"
"Well, not really, but after all, I do sort of have a reputation to maintain."

M2: 17
"She's long and skinny, she wriggles, she doesn't have any arms or legs, and she's poisonous. By definition, she's a snake."
"You're prejudiced."

Silk about Zith (and Ce'Nedra's reply)
M4: 13
Silk was standing a safe distance away from Zith and her new brood. His eyebrow was raised slightly.
"Congratulations, Zith," he said finally to the little green mother. Then he looked sternly at the others. "This is all very nice, I suppose," he added, "but if anybody calls them little nippers, I'll just scream."

M4: 14
Usually, when I need a boat, I steal one. Using one of my own seems immoral somehow.

Silk
M4: 16
"Who is she?" Zakath asked Garion in puzzlement.
"She's my Grandmother," Garion replied simply. "Belgarath's wife."
"I didn't know he had a wife."
"Where did you think Aunt Pol came from?"
"I guess I hadn't thought of that."

M5: 18